Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolność. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 stycznia 2011

To jest wojna

Narkotyki to jedna z tych ciekawych rzeczy o których bardzo ciężko dyskutuje się z socjalistami. Przez całe nasze życie narzucane są nam pewne poglądy z którymi "nie należy" polemizować. Stwierdzenie "narkotyki powinny zostać zalegalizowane" jest dzisiaj traktowane mniej więcej tak samo jak dawno temu stwierdzenie "Ziemia krąży wokół Słońca".

Czytając przykładowo taki artykuł: "U.S. drug war has met none of its goals" można zobaczyć kilka ciekawych dużych liczb nt kosztów walki z narkotykami. Tylko kogo taki artykuł przekona że ta walka po prostu nie ma sensu - nigdy nie miała i nigdy nie będzie miała. Nawet gdyby większość oglądnęła sobie np. pierwszy sezon serialu "The Wire" (polecam) i zobaczyła jakie są skutki kilkumiesięcznej walki policji z gangiem narkotykowym to i tak nie wyciągnęłaby właściwych wniosków.

Właściwy wniosek jest jeden - narkotyki powinny być legalne, tak jak np. alkohol przy czym w żadnym wypadku państwo nie powinno się zajmować "pomocą" narkomanom. Jak ktoś prywatnie chce im pomagać to oczywiście nie ma problemów - nawet pewnie znajdą się przypadki w których warto pomagać. Nie możemy jednak wszyscy być karani za to że ktoś sobie ćpa i nie ma zamiaru przestać. Jego wolność, ale i jego odpowiedzialność. Policjanci do walki z narkotykami zostają przerzuceni do walki z innymi przestępstwami. Od razu jest bezpieczniej. Państwo dostaje dodatkowe wpływy z akcyzy na narkotyki (to mnie z tego wszystkiego cieszy najmniej, ale powiedzmy że jest to "na plus", akcyza musi być niska żeby ludziom nie opłacało się wytwarzanie i sprzedawania narkotyków na czarno).

Najważniejsze przy takich obrotach sfer niebieskich to pamiętać: nie ma rozwiązań idealnych! Są tylko lepsze i gorsze, a gorszego rozwiązania od delegalizacji narkotyków po prostu nie ma. Naturalnym prawem człowieka jest wkładanie do swojej buzi co tylko chce. Nie można od razu z niego robić bandyty, tylko dlatego że wkłada tam coś co może mu zaszkodzić. Pamiętajcie też że za każdym razem gdy pomyślicie "to jest szkodliwe, powinno się tego zabronić" ginie jeden krasnoludek!


źródło

środa, 5 stycznia 2011

Inwigilacja bankowa

Czytam właśnie kolejną rewelację: „Policja pozna nazwiska właścicieli kont” - nasz wielki brat będzie wymieniał się informacjami bankowymi z innymi państwami UE. Mówi się o łatwiejszym dostępie policji do baz danych banków, urzędów skarbowych czy biur maklerskich. Dopiero się zaczął 2011 a mnie się już skończyły przekleństwa...

Przestępców oczywiście taka informacje nie specjalnie boli. Ile znacie przypadków w których policja skonfiskowała zagrabione miliony po złapaniu jakiegoś sławnego bandziora? Przecież zawsze się okazuje że oni nic nie mają. Bandyci doskonale wiedzą gdzie trzymać pieniądze żeby nikt im ich nie zabrał i nie sprawdził ile mają. Jeśli ktoś wierzy że takie ustawy pomagają w walce z przestępczością to ma naprawdę poważny problem.

W takich przypadkach śmiać mi się też chce z „liberalnych” popleczników PO którzy głosowali na nich bo chcieli podatków 3x15 i bali się państwa policyjnego PIS. Hehehehe, no to z deszczu pod rynnę :) Problem w tym że razem z debilami pod rynną wylądowałem i ja.

Już mi się nawet nie chce komentować idiotycznych argumentów w stylu „to dla naszego bezpieczeństwa” i „prawowici obywatele mogą spać spokojnie”. Czy są jeszcze normalni ludzie którzy w ogóle rozumieją co się dookoła nich dzieje?

źródło

czwartek, 23 grudnia 2010

PISior mówi "to jest dobre"

Widziałem się z PISiorem, przedświąteczna gorączka, więc czasu na dysputy nie było specjalnie za wiele. Udało nam się wyjątkowo uciec od rozmów na tematy drażliwe, skupiliśmy się na bzdetach jak zdrowie, pogoda, sport etc. Zaciekawiło mnie jednak jedno zachowanie którego nienawidzę, a które musiałem odruchowo skrytykować. Otóż, poczęstowany zostałem piwem z sokiem malinowym. Odpowiedziałem grzecznie że nie cierpię piwa z sokiem, próbowałem kiedyś i mi nie smakowało, żartobliwie dodałem że piwo z sokiem jest dobre dla kobiet lub "piratów". Zdziwiony odparł: "jak to, przecież piwo z sokiem malinowym jest takie dobre". W tym jednym zdaniu zawiera się kwintesencja tak wielu problemów z którymi walczę na swoim blogu. Przytoczyłem mu szybko mądrość: "co jest dobre dla jednego nie musi być dobre dla drugiego". Był bardzo naburmuszony jakbym mu choinkę spalił, ale w końcu ustąpił. Nie sądzę żeby zrozumiał w czym problem - po prostu tymczasowo odpuścił. Myślę, że jak się spotkamy następnym razem, dalej będzie mnie przekonywał że piwo z sokiem jest dobre.

Tylko ja wiem najlepiej co jest dla mnie dobre i tylko ja powinienem móc o tym decydować. Nie jakiś tam Donald z bezczelnym uśmiechem na twarzy twierdzący że robi coś "dla mojego własnego dobra ". Tak jak powiedziałem PIS-iorowi tak i mówię Donaldowi - weźcie sobie to wasze p******* piwo z sokiem i sami wypijcie jak wam smakuje, a od mojego czystego, gorzkiego piwa z daleka.

Wesołych Świąt!

środa, 22 grudnia 2010

Obmacaj mnie, chcę być bezpieczny!

Tym razem niech przemówi jeden z moich ulubionych amerykańskich polityków - Ron Paul. Są polskie napisy. Z mojej strony dodam że ujął sprawę idealnie, więc szkoda się dodatkowo rozpisywać.

link

PS. Jutro będzie specjalny bo świąteczny odcinek z serii PISior

czwartek, 16 grudnia 2010

So "moo" we all

Ludzie chcą być bydłem. Tak mi niestety wychodzi z większości rozmów jakie odbywam ze znajomymi. Ponieważ większość ludzi jest głupia, więc wszyscy musimy zniżać się do ich poziomu. Musimy narzucać prewencyjne prawa, które nas będą bronić przed potencjalnymi zabójcami, gwałcicielami, złodziejami etc. Kierowca który ma 0,2 promila alkoholu we krwi to potencjalny morderca, człowiek trzymający broń w domu to nieodpowiedzialny szaleniec który może przez pomyłkę zabić listonosza, gość w okularach szukający w googlach informacji o przedszkolach to pedofil a młodzieniec palący trawkę to niebezpieczny ćpun.

Ja zupełnie się z tym nie zgadzam. Takie podejście powoduje tworzenie w nieskończoność nowych absurdalnych przepisów. Nie ma tutaj nieprzekraczalnej granicy. Nie powinniśmy się więc dziwić i oburzać gdy nagle jakaś nowa regulacja nam już nie pasuje. Albo wolna łąka, albo postronek na szyi. Once a cow, always a cow.

Nie zgadzam się też z twierdzeniem że powinno się karać ludzi tylko dlatego że mogą popełnić przestępstwo. To jest bardzo niebezpieczna droga - dojdziemy nią do tego samego co w filmie Minority Report.

Na koniec filozoficzne pytanie związane z tematem. Gdyby istniała hipotetyczna możliwość cofnięcia się w czasie i zabicia Adolfa Hitlera zanim się w ogóle urodził. Czy powinno to się zrobić czy nie?

środa, 24 listopada 2010

Logika niewolnika

W dzisiejszych czasach zniewolenie podatkowe (i nie tylko) jest tak wielkie, że ludzie przestali myśleć. W Australii biznesmen Harvey Norman twierdzi że Australijczycy którzy dokonują zakupów przez Internet za granicą powinno płacić podatek obrotowy GST. Według niego jest mu ciężko konkurować ze sklepami nie obciążonymi podatkiem. To co pan bezczelny Harvey mówi to „inni muszą mieć tak samo źle jak ja”. Logika powinna być dokładnie odwrotna „to ja powinienem mieć tak samo dobrze jak inni”. Chyba mało kto zwraca w ogóle uwagę w dyskusjach na taką odwrotną logikę. Ile razy słyszymy „rolnicy z KRUS powinni płacić tyk samo dużo co nieszczęśnicy z ZUS” a ile razy słyszymy „nieszczęśnicy z ZUS powinni płacić tak samo mało samo co rolnicy w KRUS, albo lepiej – nikt nie powinien być zmuszany do płacenia w ZUS i KRUS”.

Niewolnictwo to rzecz generalnie niefajna (za wyjątkiem oczywiście właścicieli niewolników). Kiedyś niewolnicy dążyli jednak do tego żeby być wolnym, dzisiaj niewolnicy pragną jedynie by inni niewolnicy mieli tak samo źle jak oni. Czarni niewolnicy potrzebowali ładnie ponad 200 lat żeby w końcu stać się w miarę wolnymi ludźmi. My nie potrzebujemy czasu tylko zmiany toku myślenia.

źródło

czwartek, 30 września 2010

Pierwsza Krucjata Antydopalacza

W ostatnim czasie wyruszyła krucjata przeciwko dopalaczom. Tymczasem mało co słychać o zatruciach grzybami, wódką, lekami czy tlenkiem węgla. No cóż, do tych po prostu już przywykliśmy więc i do tego "nowego" musimy się przyzwyczaić. Przyjdzie z czasem, chyba że jednak krzyżowcom uda się zdelegalizować dopalacze. Generalnie młodzież mamy dzisiaj raczej głupią i nie ma się co dziwić że mają kłopoty z czytaniem ostrzeżeń na ulotkach. Jeśli mimo ostrzeżeń dalej chcą sobie dopalić to i bardzo dobrze. Ich wybór i ich konsekwencje. Dlaczego mamy wszystkim tego zabraniać tylko dlatego że kilku debili nie umie wyhamować lub po prostu zdarzył się wypadek?

Jasne że dla aktualnego rządu jest lepiej żeby młodzież była wytresowana w pełnej posłuszności i zaufaniu do władzy. Taka młodzież nie umie się buntować, kwestionować zastanego stanu rzeczy. Mówię więc palcie jeśli chcecie, nie palcie jeśli nie chcecie. Korzystajcie z możliwości dokonania wyboru póki jeszcze możecie.

piątek, 17 września 2010

Pierwszy DJ Prawicy

Dzisiaj polecam oglądnąć przezabawne i jakże do bólu prawdziwe klipy autorstwa DJFunkyKoval. Bajeczka :)
Dobrze że śa się ludzie którym się chce...

Dług publiczny

Powódź wyborcza 2010

piątek, 10 września 2010

rEwolucja

Bardzo często podczas dyskusji w sprawach ciężko strawnych dla zwykłych śmiertelników jak prywatyzacja służby zdrowia, prywatyzacja szkolnictwa etc. padają argumenty typu: „co z pacjentem którego nie będzie stać na operację?”, „co z biednym Jasiem który chciałby studiować ekonomię, a rodzice zmuszają go do pracy na roli?”.

Smutna prawda jest taka że w każdym systemie znajdą się ludzie których nie da się uratować gdy będą chorzy lub zapewnić każdemu dziecku gwarancje idealnego wychowania czy edukacji. Jedyna możliwość to znaleźć system który daje ludziom największe szanse otrzymania najlepszych produktów za najniższą cenę oraz możliwość rozwoju i ciągłego polepszania swojego dobrobytu. 

Jak wytłumaczyć że medycyna czy edukacja działałyby kilka razy lepiej i kosztowały kilka razy mniej gdyby były prywatne? W głowie socjalisty ciągle widnieje obraz biednego Jasia i jest spokojny gdy wie  że urzędnik czuwa by Jasio nauczony został odpowiednio dobranego materiału – takiego samego dla wszystkich. Jest zadowolony że „wszyscy” bez względu na swój status muszą czekać w takich samych, długich kolejkach do lekarzy serwujących w większości słabe usługi. Ma zaprogramowane że wredni kapitaliści chcą mu zrobić na złość i bez zbawiennej mocy państwa i dobrodusznych polityków już dawno by zginął z głodu.

Dlatego potrzebna nam jest rEwolucja - rEwolucja światopoglądowa - by jednoczyć ludzi którzy ciągle wierzą w wolność i prawdziwy wolny rynek oraz by brali na siebie odpowiedzialność za pobudzanie wyobraźni tych którzy nie są w stanie sami tego robić. Dlatego przy każdej okazji piwa ze znajomymi czy obiadem z rodziną poruszam kolejne ciężkie tematy i staram się łamać socjalistyczne lodowce. Nie jest lekko, ale to chyba jedyna rzecz którą mogę (możemy) robić by kiedyś obudzić się w normalnym państwie.

wtorek, 7 września 2010

Synowie Anarchii

Kończę właśnie oglądać drugi sezon „Sons of Anarchy” i wpadło mi takie pytanie do głowy – gdybyś miał wybór: demokracja + socjalizm lub anarchia – co byś wybrał?

Ja wybieram Anarchię. Po pierwsze uważam że demokracja i socjalizm to arcydzieło szatana i nie istnieje nic gorszego. Po drugie anarchia jest najbliższa wolności, owszem „teoretycznie” nie supportuje rzeczy które ja uważam za konieczne w państwie: wojsko + policja + sądownictwo + minimum biurokracji i podatków żeby utrzymać te trzy rzeczy + oddzielenie od innych granicami. Patrząc jednak historycznie z "chaosu" zawsze rodzi się prędzej czy później zdrowy, ukształtowany przez dobór naturalny organizm. Słabsi zginą lub się podporządkują. Wygra najlepszy produkt. To trzeci powód - wolny rynek rozkwita w tym systemie idealnie – nie ma żadnych przepisów, regulacji, koncesji i tym podobnych kretynizmów. Jest tylko umowa między dwoma stronami i ludzie z bronią pilnujący by tej umowy przestrzegać.

Ludzie potrzebują mieć określoną przynależność oraz pewien zestaw reguł - nie koniecznie taki do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni, ale złota zasada jest zawsze ta sama: „twoja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka„. Synowie anarchii również mają swój honor, zasady oraz klan który cenią ponad wszystko. Bardzo przypomina to „małe państwo” z mojej definicji którą podałem na początku.

Wszystko byłoby pięknie gdyby istniał przepis na to, jak zapewnić by w tym dynamicznym rozwoju nie zacząć się cofać by skończyć ponownie w ustroju socjal-demokratycznym? Niestety, może być ciężko bo ludzie mają tendencję do popełniania tych samych błędów.

piątek, 20 sierpnia 2010

Mistrz Milton

Dzisiaj kolekcja filmików z mistrzem Miltonem Friedmanem.
Obowiązkowa do oglądnięcia!

ołówek (napisy PL)

odpowiedzialność za biedę (napisy PL)

wolność (napisy PL)

demokracja (napisy PL)

chciwość (napisy PL)

niewolnictwo i kolonializm (EN)

bezpieczne samochody (EN)

dyskryminacja (EN)
genialny cytat na samym końcu do socjalistycznej feministki:
"I'm on your side, but you are not"

Szkoda że dzisiaj takich ludzi jest tak mało...

środa, 11 sierpnia 2010

Siła nauki

Ostatnio na wypadzie z kumplami sporo czasu zajęła nam dysputa nt przymusowego szkolnictwa. Zasadniczo można zdefiniować dwa obozy:
1) dzieci są naszym wspólnym dobrem (państwowe) i ogół decyduje o minimum naukowym (takim samym dla wszystkich) które każde dziecko musi posiąść. Związane jest z tym jest „wyrównywania szans” tak aby każdy miał dostęp do „darmowego” szkolnictwa.
2) dzieci są własnością rodziców i oni decydują do jakiej szkoły posłać dzieci (lub może nauczać tylko w domu). Szkoły są całkowicie prywatne a państwo nie wtyka swoich paluchów w edukację.

Ideowo te dwa obozy są tak różne że naprawdę bardzo ciężko przekonać kogoś z przeciwległego obozu do przejścia do swojego obozu.
Jak ktoś uważa że ma prawo decydować za rodziców jak je wychowywać i uczyć to raczej żadne argumenty go nie przekonają. Zaczną się sypać standardowe przykłady – „a co z biednym Jasiem którego nie stać na naukę albo rodzice chcą żeby robił w polu gdy Jasio chciałby być prawnikiem”. Odpowiedź w stylu: „nic” dla zwolenników obozu (1) jest nie do zaakceptowania.

Oto moja tabelka pros-cons:
1) 
- program naukowy wytyczony przez bandę biurokratów, klientem jest państwo które ma monopol na naukę
– ciągłe zaniżanie poziomu nauczania tak żeby przeciętna większość zdała
- nauka odtwarzania wiedzy a nie myślenia samodzielnie
- dzieci robią co chcą z nauczycielami – nauczanie „bezstresowe”
+ tytuł magistra którym można się pochwalić sprzedając hot-dogi
+ wiedza bardzo przydatna w popularnych teleturniejach
+ ułatwione sterowanie pseudointeligencją w systemie demokratycznym
2)
- biedy Jasio
+ ciągły rozwój poziomu nauczania (konkurencja szkół)
+ różnorodność programu nauczania dostosowany do potrzeb „rynkowych”, gdzie klientem jest rodzic płacący za naukę

Piszę to oczywiście z punktu widzenia zwolennika obozu (1).

wtorek, 1 czerwca 2010

W Ameryce

Powoli w Ameryce widać zmiany na lepsze na scenie politycznej. Coraz większym poparciem cieszą się ludzie o poglądach prawdziwie liberalnych. Powoduje to ogólny popłoch wśród czerwonych świń. Zaczynają nerowo tupać raciczkami i dostrzegać że tłuste lata się chyba już kończą.

Ostatnio w stanie Kentucky z ogromną przewagą wygrał wybory do senatu Rand Paul (syn Rona Paul). Oczywiście media oraz politycy różnych ugrupowań zaciekle go atakują lub całkowicie przemilczają jego zwycięstwo. Wybierają niektóre wypowiedzi (np. o segregacji rasowej w restauracja ) które ich „szokują” i starają się przekonać opinię publiczną że jest rasistą itp. Warto poczytać cały artykuł żeby dowiedzieć się więcej szczegółów na ten temat.

Bardzo się cieszę że idą zmiany w Ameryce – bo mam nadzieję że w tym przypadku pójdziemy w ślady za wielkim bratem. Trzeba tylko krzewić dobrą nowinę by ludzie wiedzieli że duch wolności jeszcze się tli. Być może trzeba powoli też zacząć w końcu coś robić a nie tylko narzekać :)

Dla zmian najlepsze są czasy wielkich recesji, gdyż wówczas ludzie zaczynają się zastanawiać... jak to jest że miało być tak pięknie a nagle wszystko zbankrutowało. Czekajmy więc spokojnie kiedy zbankrutują kolejne państwa UE a z nimi systemy emerytalne.

artykuł

piątek, 21 maja 2010

Sprawa najwyższej wagi...

Zacznę od tego że dopiero na końcu wyjaśnię dlaczego dla mnie jest to sprawa najwyższej wagi. Chodzi bowiem o, na pierwszy rzut oka błahostkę czyli „cyfrową rewolucję w Unii – Internet dla każdego”. Ktoś mógłby nawet powiedzieć – no nareszcie będzie coś i dla mnie, więc dlaczego jest to niebezpieczne? Warto zwrócić w tym artykule na takie sformułowania: „stworzenia jednolitego rynku cyfrowego w UE”, „zwiększenia zaufania do Internetu i bezpieczeństwa jego użytkowników”, „wzrostu umiejętności informatycznych społeczeństwa”, „Jednolity rynek telekomunikacyjny”, „wszyscy Europejczycy mają mieć dostęp do Internetu o szybkości co najmniej 30 Mb/s”. 

Strasznie to śmierdzi, ale po kolei:
- „stworzenia jednolitego rynku cyfrowego w UE” - czytaj: „Rynek cyfrowy będzie całkowicie kontrolowany przez podległe UE urzędy.”
- „zwiększenia zaufania do Internetu i bezpieczeństwa jego użytkowników” - czytaj: „Filtrowanie i blokowanie treści według dowolnych kryteriów jakie narzuci UE, czarne listy stron www, na początku zasłona dymna w postaci walki z przestępczością w sieci, wstrętnym hazardem, pedofilią, a potem to już z górki”
- wzrostu umiejętności informatycznych społeczeństwa” - czytaj: „Miliardowe dopłaty na szkolenia, kursy dla informatycznych analfabetów.”
- „Jednolity rynek telekomunikacyjny” - czytaj: „Monopol na usługi informatyczne państwa, ein dostawca, ein Internet, ein UE. Może jakiś mały urzędzik koncesjonujący otwieranie stron www?”
- „wszyscy Europejczycy mają mieć dostęp do Internetu o szybkości co najmniej 30 Mb/s”” - czytaj: „Miliardy wydane z podatków na infrastrukturę, nie ważne jaki jest popyt, zakładamy że każdy każdy musi mieć dostęp do danej usługi i koniec.”

Skąd zainteresowanie Internetem przez UE? Oczywiście dlatego że jest to ostatni bastion wolności i niezależności. To jest aktualnie jedno z niewielu i zarazem największe zagrożenie dla starannie budowanego eurosocjalizmu. To tutaj poparcie dla partii prawdziwie liberalnych jest kilkanaście razy większe niż gdzie indziej. Nie ma w artykule nic o „darmowym Internecie”, ale chyba autor po prostu zapomniał to dodać. Żeby dać wszystkim ten sam Internet musi powstać monopol państwowy który zgniecie lub wchłonie konkurencję (w tym przypadku państwem jest UE). Potem jakość usług zacznie się obniżać a ceny pójdą w górę (pośrednie z podatków czy bezpośrednie – nie ma znaczenia). Sytuacja pogarszać się będzie z roku na rok tak jak dzieje się to w w publicznej TV, publicznej służbie zdrowia czy publicznym zakładzie ubezpieczeń społecznych.

To jest naprawdę sprawa najwyższej wagi - bo tu chodzi o likwidację ostatniego wolnego medium. Nie dajcie się nabrać propagandzie i gdziekolwiek jesteście nieście przesłanie: „precz z darmowym Internetem!”.




źródło

czwartek, 13 maja 2010

Ballada o Janosiku

Co robił Janosik najlepiej? Napadał i grabił bogatych oraz (podobno) rozdawał biednym - oczywiście spora część musiała iść na utrzymanie jego bandy. Postrzegany jest dzisiaj jako bohater i obrońca uciśnionych - dorobił się kilku filmów oraz serialu w większości gloryfikujących jego wyczyny. To nie dziwi gdyż ta banalna postać jest pierwowzorem dzisiejszych rządów socjalistycznych. Za czasów Janosika bandyctwo było jeszcze karalne, ale teraz zgodnie z prawem łupią nas bandy PO, PIS, PSL czy SLD. Czasami na czele jest jedna banda, czasami inna ale uprawiają rozbój tak samo jak banda Janosika. Podstawowa dewiza każdej bandy rządzącej jest prosta: ukraść jak najwięcej pieniędzy, zabrać dolę dla siebie a resztę rozdać „najbardziej potrzebującym”. 

Dzisiaj działające bandy rozzuchwaliły się do tego stopnia że oprócz grabieży chcą decydować praktycznie o każdym aspekcie naszego codziennego życia. Czego mamy się uczyć, co mamy jeść, jak wychowywać dzieci. Janosik owszem kradł, ale przynajmniej nie wtrącał się w życie prywatne swoich ofiar. Porównanie bandy Janosika oraz bandy rządzących niestety wypada na korzyść tego pierwszego. 

Dla bandy rządzących lekkie przypomnienie historii - Janosik skończył z hakiem pod żebrem.

wtorek, 11 maja 2010

Wszystkie dzieci nasze są…

...jak śpiewała Majka Jeżowska. Podchwycili tekst posłowie i właśnie została uchwalona ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Ustawa opisuje dokładnie czego nie wolno robić rodzicom – w skrócie: „wychowywać dzieci”.  Bardzo rozszerza też aparat inwigilacji oraz kontroli przez służby socjalne.

Państwo przypomina dzisiaj zwykłą wylęgarnie. W sztucznych warunkach hoduje sobie dzieci (oddawane w kilkunastoletni leasing do „rodziców”) które od wczesnych lat pożera system uczący posłusznego wykonywania poleceń. Gdy rodzicie się nie podporządkują prawom wylęgarni – to odbierze się im dziecko i da komu innemu, powód się zawsze znajdzie. Inwestycja w dzieci jako zabezpieczenie swojej przyszłości stała się jeszcze bardziej obarczona ryzykiem bo pracownik socjalny (co za ohydne słowo) w każdej chwili może zabrać naszą inwestycję.

Przeglądnąłem sobie na szybko treść ustawy już jakiś czas temu i brzmi ona bardzo groźnie dla zwykłych rodziców. Polecam lekturę. Ktoś kto myśli że go to nie dotyczy może się mocno pomylić. W tej ustawie nie chodzi bowiem o surowe karanie degeneratów. Tacy byli, są i będą i żadna ustawa tego nie zmieni. Skutki wyhodowanie kolejnych pokoleń jeszcze bardziej bezkarnych i wyleniałych bandytów będą tragiczne i zapewne nieodwracalne. 

Serdeczne współczucia dla świeżo upieczonych oraz przyszłych ojców i matek.

źródło

wyniki głosowania

fajny przykład czym będzie niebieska karta

wtorek, 6 kwietnia 2010

Kanibalizm

Przy jajku naszła mnie pewna refleksja o której miałem napisać jakiś czas temu.
Ludzie bardzo często nie rozumieją prostych zdań. Gdybym na przykład napisał: „uważam że kanibalizm w przypadku gdy jeden osobnik wyraża dobrowolną zgodę na zjedzenie swojej części ciała przez kogoś innego nie powinien być zabroniony w prawie”,
to ludzie odczytają to przesłanie to jako:
„popiera kanibalizm i w dodatku do niego nakłania”.
Oczywiście biorę tylko i wyłącznie ten przypadek kanibalizmu pod uwagę (a nie np. ktoś zjada drugiego wbrew jego woli lub wymusza siłą zgodę na zjedzenie).
Uważam kanibalizm za coś ohydnego i nie zgodnego z naturą człowieka, ale dlaczego miałbym tego zabraniać i karać? Ludzie jedzą gorsze rzeczy i żyją. Jest oczywiście zasadnicza różnica między wolnością a narzucaniem swoich poglądów innym. Póki jednak dwóch kanibali siedzi sobie grzecznie w domu i obgryza nawzajem paznokcie czy cokolwiek innego to nie mam nic przeciwko.

piątek, 2 kwietnia 2010

Liberalni inaczej

Uwaga: to nie spóźniony prima aprilis.

Jak czytamy w artykule, „liberalne” PO zabiera się za sprawę szkodliwego wpływu na zdrowie okularów 3D które używane są w kinach. Nawet jeśli nie skończy się to jakimś idiotycznym prawem to jasno pokazuje jakie poglądy mają w platformówce. Zakładając że faktycznie ktoś może odczuwać ból oczu nosząc okulary 3D w czasie lub po projekcji filmu to rozwiązanie jest chyba dość proste. Jak was bolą oczka to nie chodźcie do kina! Jeśli nawet ktoś udowodni że podczas seansu mogą wystąpić bóle głowy, oczu, pośladków etc to jest to sprawa klienta czy się decyduje na to czy nie. Trzeba mieć tupet żeby się zajmować okularami w dzisiejszym świecie gdzie praktycznie wszystko szkodzi zdrowiu.

Od3D się od nas liberalni inaczej!

źródło

piątek, 26 marca 2010

Dwa koty

Kolejny dowód na to że urzędnicy muszą kontrolować i regulować wszystko nadszedł z Australii. W Mitcham właśnie wprowadzono „prawo” które ogranicza maksymalną liczbę kotów na dom. Dokładnie dwa koty na dom – tak głosi nowa mądra dyrektywa (jak bardzo Polska jest zacofana w stosunku do zachodu w tworzeniu nowych regulacji).

W ankiecie okazało się że 80% mieszkańców popiera nowe „prawo” - co jeszcze bardziej pokazuje gdzie tak naprawdę tkwi sedno problemu dzisiejszego świata. Jak łatwo i dobrowolnie ludzie rezygnują z wolności i w imię czego? Żeby dokuczyć miłośnikom kotów? Mieszkańcy Mitcham będący właścicielami psów, kanarków oraz rybek muszą się mieć na baczności - na was też przyjdzie kolej. Później urzędnicy zajmą się regulacją liczby martwych przedmiotów które wpływają na naszą kochaną matkę naturę i otoczenie – samochody, telewizory, lodówki. Niemożliwe? To poczekajcie...

Ciekawi mnie jeszcze jak to „prawo” stanowi o sytuacji gdzie w domu przed jego wprowadzeniem znajdowało się 5 kotów. Przyjdzie policja, odbierze siłą 3 koty i do gazu? Wydaje się że te koty powinny spać spokojnie bo prawo nie działa wstecz, ale dzisiaj to nigdy nie wiadomo.

source

poniedziałek, 22 marca 2010

Czerwone świnie

Czerwone świnie są parszywe i nienasycone. Zasmakowały trufli i teraz łażą i szukają ich wszędzie. Ogłupią, zabiją - byle wygrzebać trochę pysznych cudzych grzybków spod ziemi. Wszędzie słychać przeraźliwe kwiczenie bezczelnych świń. Sami wyhodowaliśmy te czerwone świnie i sami musimy rozwiązać ten problem. Nie będzie to łatwe bo czerwone świnie nauczyły się kwieciście przemawiać, wiele obiecywać oraz rozdawać innym zagrabione nam trufle. Z litości nie chcę zabijać czerwonych świń, wystarczy zabronić im włazić na naszą ziemię i zabierać naszych trufli. Wówczas grzecznie same wyginą.

Racice precz od naszych trufli czerwone świnie!

/niestety żadna czerwona świnia nie ucierpiała podczas pisania tego wpisu/