Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą UE. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 stycznia 2011

CO2 tanio sprzedam

Jeśli ktoś nie czytał artykułu: „CO2 na rynkach finansowych” to polecam. Znalazłem link na blogu JKM. Tekst jest wyjątkowo dobry i „uświadamiający” czym skutkują:
a) szczere chęci (np. ekologów) lub/oraz
b) głupota polityków lub/oraz
c) spryt ludzi mających wpływ na regulacje.
Taka mieszanka jest wyjątkowo groźna i wybuchowa. Warto o tym pamiętać.

źródło

wtorek, 5 października 2010

Wyssane z mlekiem tatki

Nareszcie jakaś pozytywna wiadomość z Hiszpanii, prosto z linii frontu walki z dyskryminacją płciową. Mężczyźni zdobyli bardzo ważny strategicznie punkt – pracującym ojcom przysługuje przerwa w pracy na karmienie piersią, nawet jeśli matka dziecka nie pracuje!

Po wiekach ciemnogrodu gdzie kobiety uzurpowały sobie prawo do karmienia piersią powoli ludzie zaczynają dostrzegać że tak dalej być nie może. Wielu specjalistów żywienia od dawna mówiło że mleko od tatki jest znacznie lepsze i zdrowsze dla dzieci niż mleko matki – głównie dlatego że wydobycie tego surowca jest u nich „nieco” trudniejsze, ale nie niemożliwe. Teraz potrzebujemy koniecznie sądowego nakazu parytetu przy karmieniu piersią i dofinansowania leków pobudzających przysadkę mózgową do produkcji mleka!

źródło

czwartek, 2 września 2010

Bociany

Bociany powoli się pakują i wracają do Afryki żeby znów przylecieć do nas na wiosnę. Ponieważ natura jednak nie znosi próżni nas rząd postanowił szybko zareagować i zadeklarował że przyjmie afrykańskie bociany po prostu na stałe - link. Pieniądze na to mają pochodzić z rezerwy budżetowej. 

Ja naprawdę nie mam nic przeciwko bocianom - pod warunkiem że przylatują na swój koszt i jest z nich pożytek. Kiedyś naturalną rzeczą było że ludzie emigrowali do dobrze rozwijających się krajów w celach zarobkowych – byli to ludzie którzy nie bali się ryzyka, ciężkiej pracy i chcieli coś osiągnąć. Dzisiaj do dobrze rozwiniętych krajów emigruje inny typ ludzi – rozleniwieni kombinatorzy którzy nie chcą pracować a jedynie pobierać zasiłki. Takich ludzi naprawdę nam nie potrzeba bo mamy ich w nadmiarze. 

Rząd chce nam jak zwykle na siłę zapewnić kolorową przyszłość. Ja wolałbym jednak zobaczyć program odciążający nas z naszych własnych socjalistycznych obiboków – kierunek Grenlandia. Może eskimosi ich przyjmą?  

wtorek, 31 sierpnia 2010

!75W

Zastanawia mnie czasami skąd u ludzi z którymi rozmawiam bierze się przeświadczenie że działania regulujące prywatny rynek przez państwo mogą być dla nas pozytywne. Skąd ktoś znajdujący się kilkaset kilometrów stąd wie lepiej ode mnie co jest dla mnie dobre a co nie? Skąd wiara w mądrość systemu który produkuje nakazy i zakazy w każdej dziedzinie naszego życia?

Żyjemy w czasach w których wszystkiego jest aż za dużo i ogólnie ludzie są na tyle rozleniwieni że nie chcą się zastanawiać co by było gdyby mogli żyć na 3 razy wyższym poziomie niż obecnie. Od kilkudziesięciu lat rozwiązania wolnorynkowe nie są popularne i króluje teza że prawdziwy rozwój powinien polegać na bardziej „sprawiedliwej” i socjalnej gospodarce gdzie mędrcy decydują za nas co mamy kupować.

Piszę to w związku z artykułem który właśnie przeczytałem na temat wycofania tradycyjnych żarówek 75W – link. Temat oczywiście nie jest nowy. Nie będę wchodził tu w polemikę które żarówki eksperci uważają za „lepsze”, czy „bardziej przyjazne środowisku” - DON'T CARE! Gdy mamy wolny rynek - decyduje konsument i jeśli okazuje się że produkt A przegrywa z produktem B - z jakichkolwiek powodów – cena, jakość etc. producent produktu A ma możliwości np. obniżyć cenę lub zrobić nowy lepszy produkt lub zbankrutować. Powoduje to naturalny i ciągły rozwój.

Eko-terroryści i inne socjalistyczne stwory twierdzą jednak że muszą kontrolować wolny rynek bo źli kapitaliści zniszczą matkę naturę z chęci zysku. To czego jednak nie pokazują to jaką cenę płacimy my wszyscy za ich ideologiczne majaczenia. Wszyscy więc zaciśnijmy pasa bo trzeba kupić 20x droższe żarówki by ratować planetę.

czwartek, 29 lipca 2010

Dobrze im tak...

Strasznie się ostatnio rozleniwiłem z pisaniem...
Dzisiaj krótko, ale konkretnie :)
Właśnie przeczytałem bardzo fajny artykuł znaleziony na blogu JKM:
link
Ja mówię: dobrze im tak.
Oczywiście ciężko powiedzieć czy lepiej że z zachodu graniczymy z aktualną RFN (Republika Federalna Niemiec) czy z przyszłą RFD (Republika Federalna Dżihadu), ale moim zdaniem zachodnich cywilizacji Europy raczej już nic nie uratuje. 
Nie jest to o tyle śmieszne, że następni w kolejce do zmielenia jesteśmy my.
Ja już tego (mam nadzieję)   nie doczekam, ale „naszym” dzieciom serdecznie współczuje. 

Czarno to widzę...

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Ostatni czteropak piwa...

Już za niedługo tradycyjne miary jak czteropak, tuzin zostaną zastąpione nowym i oczywiście lepszym unijnym systemem miar opartym na wadze. Nowa regulacja nie będzie pozwalała na wyjątki które dzisiaj niektóre państwa stosują. Możemy więc zapomnieć o bochenku chleba czy tuzinie jajek.
To się generalnie nie nadaje nawet do wyśmiania :). Na koszty ważenia każdego jajka oczywiście wszyscy się ochoczy zrzucimy - w końcu sprawa jest słuszna. Pomijając koszty to pomysł jest z kategorii socjal sci-fi. „Co tam rynek i wola konsumentów – my tu decydujemy” krzyknęli mędrcy z EU. Z drugiej strony czego można oczekiwać? W końcu za coś biorą te ciężkie pieniądza i są zobowiązani do wymyślania takich wspaniałych regulacji.

link

piątek, 21 maja 2010

Sprawa najwyższej wagi...

Zacznę od tego że dopiero na końcu wyjaśnię dlaczego dla mnie jest to sprawa najwyższej wagi. Chodzi bowiem o, na pierwszy rzut oka błahostkę czyli „cyfrową rewolucję w Unii – Internet dla każdego”. Ktoś mógłby nawet powiedzieć – no nareszcie będzie coś i dla mnie, więc dlaczego jest to niebezpieczne? Warto zwrócić w tym artykule na takie sformułowania: „stworzenia jednolitego rynku cyfrowego w UE”, „zwiększenia zaufania do Internetu i bezpieczeństwa jego użytkowników”, „wzrostu umiejętności informatycznych społeczeństwa”, „Jednolity rynek telekomunikacyjny”, „wszyscy Europejczycy mają mieć dostęp do Internetu o szybkości co najmniej 30 Mb/s”. 

Strasznie to śmierdzi, ale po kolei:
- „stworzenia jednolitego rynku cyfrowego w UE” - czytaj: „Rynek cyfrowy będzie całkowicie kontrolowany przez podległe UE urzędy.”
- „zwiększenia zaufania do Internetu i bezpieczeństwa jego użytkowników” - czytaj: „Filtrowanie i blokowanie treści według dowolnych kryteriów jakie narzuci UE, czarne listy stron www, na początku zasłona dymna w postaci walki z przestępczością w sieci, wstrętnym hazardem, pedofilią, a potem to już z górki”
- wzrostu umiejętności informatycznych społeczeństwa” - czytaj: „Miliardowe dopłaty na szkolenia, kursy dla informatycznych analfabetów.”
- „Jednolity rynek telekomunikacyjny” - czytaj: „Monopol na usługi informatyczne państwa, ein dostawca, ein Internet, ein UE. Może jakiś mały urzędzik koncesjonujący otwieranie stron www?”
- „wszyscy Europejczycy mają mieć dostęp do Internetu o szybkości co najmniej 30 Mb/s”” - czytaj: „Miliardy wydane z podatków na infrastrukturę, nie ważne jaki jest popyt, zakładamy że każdy każdy musi mieć dostęp do danej usługi i koniec.”

Skąd zainteresowanie Internetem przez UE? Oczywiście dlatego że jest to ostatni bastion wolności i niezależności. To jest aktualnie jedno z niewielu i zarazem największe zagrożenie dla starannie budowanego eurosocjalizmu. To tutaj poparcie dla partii prawdziwie liberalnych jest kilkanaście razy większe niż gdzie indziej. Nie ma w artykule nic o „darmowym Internecie”, ale chyba autor po prostu zapomniał to dodać. Żeby dać wszystkim ten sam Internet musi powstać monopol państwowy który zgniecie lub wchłonie konkurencję (w tym przypadku państwem jest UE). Potem jakość usług zacznie się obniżać a ceny pójdą w górę (pośrednie z podatków czy bezpośrednie – nie ma znaczenia). Sytuacja pogarszać się będzie z roku na rok tak jak dzieje się to w w publicznej TV, publicznej służbie zdrowia czy publicznym zakładzie ubezpieczeń społecznych.

To jest naprawdę sprawa najwyższej wagi - bo tu chodzi o likwidację ostatniego wolnego medium. Nie dajcie się nabrać propagandzie i gdziekolwiek jesteście nieście przesłanie: „precz z darmowym Internetem!”.




źródło

poniedziałek, 29 marca 2010

Bezcenni deputowani

Jak czytamy w artykule (źródło poniżej) jeden deputowany parlamentu EU kosztuje ponad 2.3 mln €. Budżet szacuje koszty tej szanownej instytucji w 2010 na 2.9 biliona € (2,900.000,000.000 euro). Czy to dużo? Raczej nie bo zawsze przecież można ukraść więcej. Przy tylu zerach i tak nie ma większego znaczenia czy z przodu stoi 2.9 czy np. 4.8 – ludziom ciężko sobie ludzie wyobrazić taka kwotę więc przestaje robić to wrażenie.


Ponieważ  nie pracują oni za darmo więc muszą się wykazać tworząc kolejne dyrektywy zabijające gospodarkę oraz wprowadzać kolejne ograniczenia i regulacje zabijające wolność. To tutaj tkwią nie możliwe do policzenia tragiczne skutki tego show. Moja propozycja na dziś - zastąpić tą armię szkodników małpkami którym zbudowalibyśmy piękne zoo i które trzymalibyśmy najedzone i zadowolone w klatkach byle nie wyłaziły i nie brudziły poza nimi (w dodatku zoo by na siebie zarabiało na sprzedaży biletów i reklam!).

Może taka dyrektywa stworzenia europejskiego zoo by przeszła na którymś głosowaniu europarlamentu - trzeba wierzyć w ludzi.

 
source

czwartek, 25 marca 2010

matematyka dla mas

Ostatnio krążą po mediach reklamy matematyki. Pierwszy raz jak to usłyszałem to niemal się nie popłakałem ze śmiechu. Myśli w stylu: „Chcemy zniszczyć ten niezwykle szkodliwy mit, że matematyka jest tylko dla ludzi specjalnie uzdolnionych” - rozbrajają mnie całkowicie. O co chodzi? Dodawanie w zbiorze liczb naturalnych? Rozwiązywanie równań pierwszego stopnia? Równania różniczkowe? Kryptologia? Logika? Algorytmika?

Doprawdy nie mam pojęcia jak do tej pory rozwijał się świat bez takich reklam. Faktycznie musi gdzieś w Polsce ukrywać się jakiś geniusz matematyki bojący się podjąć wyzwania - wszyscy mu do tej pory mówili że matematyka jest taka trudna. Po usłyszeniu tej reklamy od razu zabierze się za naukę a tysiące młodych polonistów i historyków przeniesie się na studia nauk ścisłych.

Duży plus dla UE za rozbawienie mnie, nic tam że kosztowało to 20 mln złotych. Było warto!

źródło