środa, 15 września 2010

FASQ (2)

Q: Czy to prawda że państwo musi pomagać ludziom biednym?

A: Nie! Rolą państwa nie jest pomaganie ludziom. Większość polityków oczywiście będzie nam wmawiać że bez nich wszyscy pomarli by z głodu, ale to mit. Od pomagania ludziom są inni ludzie – rodzina, przyjaciele, instytucje charytatywne itp. Nigdy państwo! Państwo zawsze robi wszystko 2x gorzej i 2x drożej od prywatnych instytucji. Nie wierzcie w bajki. Chyba jasne jest że aby komuś państwo „dało” pieniądze musi wpierw ukraść te pieniądze innym i co najmniej połowę z tego zmarnować. Im więcej pieniędzy zostanie nam w kieszeniach tym większe możliwości pomocy innym. Przy okazji znacznie zwiększamy szanse że pomoc trafi do faktycznie potrzebujących a nie do kombinatorów. Trzeba jednak zrozumieć że nie istniał, nie istnieje i nie będzie nigdy istnieć system w którym wszyscy będą bogaci i szczęśliwi. Zrzucanie odpowiedzialności za pomoc co bardziej potrzebującym na biurokratyczną maszynę do niszczenia ambicji jest niemoralne i nieludzkie. Shame on You!

wtorek, 14 września 2010

FASQ (1)

Frequently Asked Socialist Questions - to nowa seria, która będzie się pojawiała co jakiś czas.

Q: Dlaczego biedni mają płacić taki sam procent podatku dochodowe jak bogaci?

A: Źle postawione pytanie! Dlaczego ktokolwiek miałby płacić karę za to że pracuje? Jest to anormalna sytuacja, która nie powinna w ogóle mieć miejsca. Podatek dochodowy należy zlikwidować bo jest demoralizujący i bezsensowny. Dzisiaj przesłaniem rządów jest: jeśli nie jesteś leniwy i chce ci się pracować to my cię ukarzemy, jeśli ta kara ci nie wystarczy i dalej będziesz się starał i zarabiał coraz więc to my cię ukarzemy jeszcze bardziej! Bogaty nie jest wrogiem biednego, mają jednego wspólnego wroga: państwo-złodzieja który chce obu okraść, a przy okazji zwaśnić ze sobą.

Konsekwencje

Bardzo ciekawy artykuł właśnie przeczytałem – link. Meksykanki chciały przekonać ludzi że zabicie przez matkę dziecka do 24h po urodzeniu to w praktyce jest aborcja, a nie dzieciobójstwo i nie powinno się za to karać. Ciężko to przechodzi, ale w sumie to mają rację. Jeśli zdefiniujemy granicę np. 9 tygodnia ciąży w którym można „usunąć” dziecko (przepraszam - ciążę),  to nie ma żadnego powodu żeby tą granicę sobie dowolnie przesuwać. Ludzie się zastanawiają czy to już dziecko jak bije serce, czy jak czuje ból, czy jak ma 10 tygodni. Jak się spieprzy definicję to potem są tego efekty i ciężko mieć pretensje że feministki są po prostu konsekwentne.

Wracając do feministek w Meksyku, udało się im na razie tylko przeforsować że kara za płodobójstwo do 24h po narodzinach będzie wynosiła od 3-10 lat zamiast 35 lat jak jest teraz. Też nieźle, już jest przyczółek.

źródło

poniedziałek, 13 września 2010

Zabij pracodawcę

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Związkowcy i politycy pragną nam – pracownikom – wmówić że muszą dbać o nasze dobro by pracodawcy nas nie zgnoili, zgwałcili, zabili i w końcu zbezczeszczyli nasze zwłoki. Biedni wyzyskiwani pracownicy pracujący w anormalnych warunkach za  marne grosze. Trzeba pracownikom pokazać – zmusić ich by wszyscy mieli takie same minimalne prawa pracownicze. Należy zagwarantować pracownikom prawo do strajkowania i takie samo wynagrodzenie za tą samą pracę. Trzeba pracodawcom zabronić zwalniać pracowników – praca jest święta. Trzeba im zabronić dyskryminować pracowników. Dziwne że jeszcze nie wprowadzili sezonowego odstrzału pracodawców. Wszystko dla dobra ludu pracującego. Ja bym podziękował za taką pomoc, ale niestety nie mogę...

Efekty „pomocy” dla pracowników widać gołym okiem – bezrobocie, brak konkurencji na rynku pracy, firmy się boją zatrudniać i zwalniać. Czy ktoś z pracowników próbował się kiedyś postawić na miejscu pracodawcy? Takie ćwiczenie z wyobraźni. Wykładasz wszystko co masz, bierzesz pożyczkę i się zaczyna. Biurokracja, koszty utrzymania pracownika, urzędy i kontrole tylko czyhają żeby dokopać. Okazuje się że prywatna firma nie jest do końca prywatna, bo mało co ci wolno. Nie możesz zwolnić leniwego pracownika który ci się trafił bo akurat okazało się że to czarny-żyd-gej. Pozew pogrzebie twoją firmę.

Ja też jestem pracownikiem, ale wiem że najlepszą bronią dla pracowników jest prawdziwa konkurencja na rynku pracy i liberalizacja kodeksu pracy. Tylko to i podnoszenie własnych kwalifikacji spowoduje że to my będziemy mogli stawiać warunki. Dzisiaj jest dokładnie na odwrót bo wszystkie szczere intencje obracają się zawsze przeciw pracownikom. Fałszywe poczucie bezpieczeństwa, za które wszyscy płacimy ogromną cenę. Gdy np. prawnie uregulowano jest że kobieta i mężczyzna z tymi samymi kwalifikacjami mają zarabiać tyle samo – to kto na tym stracił a kto zyskał? Kto przed chwilą był konkurencją dla mężczyzny bo mógł tą samą pracę zaoferować za niższą cenę, ale teraz już nie może? Dzieci wierzą w bajki, ludzie pracy wierzą w związki zawodowe. Dzieci mają tą przewagę że dorastają.

piątek, 10 września 2010

rEwolucja

Bardzo często podczas dyskusji w sprawach ciężko strawnych dla zwykłych śmiertelników jak prywatyzacja służby zdrowia, prywatyzacja szkolnictwa etc. padają argumenty typu: „co z pacjentem którego nie będzie stać na operację?”, „co z biednym Jasiem który chciałby studiować ekonomię, a rodzice zmuszają go do pracy na roli?”.

Smutna prawda jest taka że w każdym systemie znajdą się ludzie których nie da się uratować gdy będą chorzy lub zapewnić każdemu dziecku gwarancje idealnego wychowania czy edukacji. Jedyna możliwość to znaleźć system który daje ludziom największe szanse otrzymania najlepszych produktów za najniższą cenę oraz możliwość rozwoju i ciągłego polepszania swojego dobrobytu. 

Jak wytłumaczyć że medycyna czy edukacja działałyby kilka razy lepiej i kosztowały kilka razy mniej gdyby były prywatne? W głowie socjalisty ciągle widnieje obraz biednego Jasia i jest spokojny gdy wie  że urzędnik czuwa by Jasio nauczony został odpowiednio dobranego materiału – takiego samego dla wszystkich. Jest zadowolony że „wszyscy” bez względu na swój status muszą czekać w takich samych, długich kolejkach do lekarzy serwujących w większości słabe usługi. Ma zaprogramowane że wredni kapitaliści chcą mu zrobić na złość i bez zbawiennej mocy państwa i dobrodusznych polityków już dawno by zginął z głodu.

Dlatego potrzebna nam jest rEwolucja - rEwolucja światopoglądowa - by jednoczyć ludzi którzy ciągle wierzą w wolność i prawdziwy wolny rynek oraz by brali na siebie odpowiedzialność za pobudzanie wyobraźni tych którzy nie są w stanie sami tego robić. Dlatego przy każdej okazji piwa ze znajomymi czy obiadem z rodziną poruszam kolejne ciężkie tematy i staram się łamać socjalistyczne lodowce. Nie jest lekko, ale to chyba jedyna rzecz którą mogę (możemy) robić by kiedyś obudzić się w normalnym państwie.

środa, 8 września 2010

Płaca minimalna

Walduś i PO-rząd proponuje nowy mechanizm wyliczania wartości płacy minimalnej – link. Szczegóły są mało ważne, to co jest istotne to sam fakt istnienia płacy minimalnej. Weźmy wolny rynek pracy – mamy na nim pracodawców (kupujących prace) oraz pracowników (sprzedających swoje kwalifikacje). Skąd biorą się generalnie wynagrodzenia? Skąd wiadomo że panu Kowalskiemu mamy zapłacić 3333 zł brutto? Magia :). Teraz wchodzą ludzie którzy mają szczere intencje i wymyślają magiczną barierę - płacę minimalną czyli de-facto mówią mi że nie mogę sprzedać swojego towaru za mniej niż określona kwota. Pracodawca który płacił mi mniej niż magiczna bariera ma dwa wyjścia – albo mnie zwolnić albo zapłacić więcej. Nie oszukujmy się – nie wszyscy zapłacą więcej bo jeśli coś się opłacało kupić za 1000 to nie znaczy że opłaca się kupić za 1100. Tylko jedna grupa ludzi traci na wprowadzeniu płacy minimalnej – najmniej wykwalifikowani pracownicy (głównie ludzie młodzi którzy wchodzą na rynek pracy i nie mają żadnego doświadczenia). Bez płacy minimalnej ciągle mogliby pracować – owszem za płacę która niektórym może wydawać się „poniżająco” niska – ale zawsze to praca i możliwość rozwoju. Tak po prowadzeniu minimum niektórzy z nich po prostu nie zarobią ani grosza.

Mit płacy minimalnej jest żywy w społeczeństwie, popierają go politycy, związkowcy (co za ohydne słowo), niby-ekonomiści i większość społeczeństwa. Trzeba zauważyć że płacę minimalną pobiera około 5% pracowników w Polsce. Reszty ten problem w ogóle nie dotyczy. Politykom i związkowcom łatwo jest robić PR na tym przedstawieniu – pokazują jak bardzo walczą o nasze dobro, a ludzie nie rozumieją problemu i jego konsekwencji. To co widać to 5% ludzi którzy zarabiają minimum wywalczone przez polityków. To czego nie widać to ludzi którzy tracą przez to pracę - nigdy się nie dowiedzą że to właśnie przez podwyższenie płacy minimalnej stracili pracę.

wtorek, 7 września 2010

Synowie Anarchii

Kończę właśnie oglądać drugi sezon „Sons of Anarchy” i wpadło mi takie pytanie do głowy – gdybyś miał wybór: demokracja + socjalizm lub anarchia – co byś wybrał?

Ja wybieram Anarchię. Po pierwsze uważam że demokracja i socjalizm to arcydzieło szatana i nie istnieje nic gorszego. Po drugie anarchia jest najbliższa wolności, owszem „teoretycznie” nie supportuje rzeczy które ja uważam za konieczne w państwie: wojsko + policja + sądownictwo + minimum biurokracji i podatków żeby utrzymać te trzy rzeczy + oddzielenie od innych granicami. Patrząc jednak historycznie z "chaosu" zawsze rodzi się prędzej czy później zdrowy, ukształtowany przez dobór naturalny organizm. Słabsi zginą lub się podporządkują. Wygra najlepszy produkt. To trzeci powód - wolny rynek rozkwita w tym systemie idealnie – nie ma żadnych przepisów, regulacji, koncesji i tym podobnych kretynizmów. Jest tylko umowa między dwoma stronami i ludzie z bronią pilnujący by tej umowy przestrzegać.

Ludzie potrzebują mieć określoną przynależność oraz pewien zestaw reguł - nie koniecznie taki do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni, ale złota zasada jest zawsze ta sama: „twoja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka„. Synowie anarchii również mają swój honor, zasady oraz klan który cenią ponad wszystko. Bardzo przypomina to „małe państwo” z mojej definicji którą podałem na początku.

Wszystko byłoby pięknie gdyby istniał przepis na to, jak zapewnić by w tym dynamicznym rozwoju nie zacząć się cofać by skończyć ponownie w ustroju socjal-demokratycznym? Niestety, może być ciężko bo ludzie mają tendencję do popełniania tych samych błędów.