Czytam właśnie kolejną rewelację: „Policja pozna nazwiska właścicieli kont” - nasz wielki brat będzie wymieniał się informacjami bankowymi z innymi państwami UE. Mówi się o łatwiejszym dostępie policji do baz danych banków, urzędów skarbowych czy biur maklerskich. Dopiero się zaczął 2011 a mnie się już skończyły przekleństwa...
Przestępców oczywiście taka informacje nie specjalnie boli. Ile znacie przypadków w których policja skonfiskowała zagrabione miliony po złapaniu jakiegoś sławnego bandziora? Przecież zawsze się okazuje że oni nic nie mają. Bandyci doskonale wiedzą gdzie trzymać pieniądze żeby nikt im ich nie zabrał i nie sprawdził ile mają. Jeśli ktoś wierzy że takie ustawy pomagają w walce z przestępczością to ma naprawdę poważny problem.
W takich przypadkach śmiać mi się też chce z „liberalnych” popleczników PO którzy głosowali na nich bo chcieli podatków 3x15 i bali się państwa policyjnego PIS. Hehehehe, no to z deszczu pod rynnę :) Problem w tym że razem z debilami pod rynną wylądowałem i ja.
Już mi się nawet nie chce komentować idiotycznych argumentów w stylu „to dla naszego bezpieczeństwa” i „prawowici obywatele mogą spać spokojnie”. Czy są jeszcze normalni ludzie którzy w ogóle rozumieją co się dookoła nich dzieje?