środa, 22 grudnia 2010
Obmacaj mnie, chcę być bezpieczny!
link
PS. Jutro będzie specjalny bo świąteczny odcinek z serii PISior
Ciepło, coraz chłodniej...
źródło
wtorek, 21 grudnia 2010
Bezczelność
Ostatnio jechałem na imprezę autobusem. Zauważyłem dwie rzeczy - po pierwsze billboard z jakimś dziwnym gościem (Stanisław Kracick) który mówi do mnie "stać nas na więcej". Po drugie na telewizorze w autobusie leciała reklama imprezy sylwestrowej w Krakowie z zaproszeniem: "Jacek Majchrowski Prezydent Miasta Krakowa zaprasza". Jeden niedoszły, drugi doszły prezydent królewskiego miasta. Patrząc na te dwa teksty mogę tylko powiedzieć - BEZCZELNOŚĆ. Żeby płacić ze swoich pieniędzy to rozumiem - może sobie zapraszać kogo chce i robić co chce, ale to są nasze pieniądze. "stać nas na więcej" - chamstwo do kwadratu - NIE, nie stać nas na więcej, na nic nas nie stać bo mamy długów ponad dwa miliardy w Krakowie. Najbardziej w tym wszystkim jest smutne to że ludzie to akceptują lub w ogóle na takie rzeczy nie reagują. Jak głupim trzeba być żeby się cieszyć z tego że mnie okradli i teraz robią za to fajną imprezę, ale przynajmniej mnie zaprosili :)
Po prostu bezczelność.
czwartek, 16 grudnia 2010
So "moo" we all
Ludzie chcą być bydłem. Tak mi niestety wychodzi z większości rozmów jakie odbywam ze znajomymi. Ponieważ większość ludzi jest głupia, więc wszyscy musimy zniżać się do ich poziomu. Musimy narzucać prewencyjne prawa, które nas będą bronić przed potencjalnymi zabójcami, gwałcicielami, złodziejami etc. Kierowca który ma 0,2 promila alkoholu we krwi to potencjalny morderca, człowiek trzymający broń w domu to nieodpowiedzialny szaleniec który może przez pomyłkę zabić listonosza, gość w okularach szukający w googlach informacji o przedszkolach to pedofil a młodzieniec palący trawkę to niebezpieczny ćpun.
Ja zupełnie się z tym nie zgadzam. Takie podejście powoduje tworzenie w nieskończoność nowych absurdalnych przepisów. Nie ma tutaj nieprzekraczalnej granicy. Nie powinniśmy się więc dziwić i oburzać gdy nagle jakaś nowa regulacja nam już nie pasuje. Albo wolna łąka, albo postronek na szyi. Once a cow, always a cow.
Nie zgadzam się też z twierdzeniem że powinno się karać ludzi tylko dlatego że mogą popełnić przestępstwo. To jest bardzo niebezpieczna droga - dojdziemy nią do tego samego co w filmie Minority Report.
Na koniec filozoficzne pytanie związane z tematem. Gdyby istniała hipotetyczna możliwość cofnięcia się w czasie i zabicia Adolfa Hitlera zanim się w ogóle urodził. Czy powinno to się zrobić czy nie?
środa, 15 grudnia 2010
Wybita szyba
Jeśli ktoś czytał kiedyś klasyka ekonomii wolnorynkowej Frédéric Bastiat to teoretycznie nie musi czytać dalej.
Wiele razy pisałem o tym "co widać a czego nie widać", oczywiście sam tego nie wymyśliłem :). Bastiat uczy nas że by być dobrym ekonomistą (i nie tylko) należy brać pod uwagę nie tylko od razu widoczne skutki, ale również te rzeczy których nie widać a trzeba je przewidzieć. Jest to o tyle ważne że bardzo często pierwsze widoczne skutki mogą być korzystne, a następstwa bywają tragiczne i vice versa. Przykładem jest opowieść o wybitej szybie. Bardzo często ludzi widząc rozbitą szybę rozumują tak: "W sumie nic się nie stało. Dzięki temu szklarze będą mieli co robić i społeczeństwo zyska." To co widać to kilka złotych jakie zarobi szklarz, to czego nie widać to rzeczy które Janek (właściciel szyby) mógłby kupić gdyby nie rozbita szyba - np. buty. W momencie kiedy zyskuje szklarz traci szewc. Trzeba więc wziąć pod uwagę dwie sytuacje i porównać ich bilans. W pierwszym przypadku zyskuje szklarz, Janek ma nową szybę - nic nie stracił nic nie zyskał. W drugim przypadku zyskuje szewc, Janek natomiast ma szybę oraz nowe buty. Wniosek z tego że społeczeństwo "straciło wartość rozbitej szyby", a ogólny: "Niszczenie nie jest zyskiem". Uczmy się dostrzegać rzeczy których nie widać i nie myśleć jak socjaliści.
na podstwie "Wybita szyba", autorstwa Frédéric Bastiat (1801-1850)
poniedziałek, 13 grudnia 2010
FASQ (7)
A: Temat prawie tak stary jak socjalizm, ale warto szybko podsumować. Oczywiście jak zwykle błąd polega na tym że ludzie nie rozumieją problemu. Motłoch uwielbia takie populistyczne zagrywki, a czerwone świnie potrafią to bezwzględnie wykorzystać. Gdy ktoś mówi że płaca minimalna zwana dalej dogmatem jest zła i powinna zostać zlikwidowana to od razu dostaje ekskomunikę i przygotowują mu stos. Ciemnogród jak w Średniowieczu. Powtórzmy więc jeszcze raz podstawy, dogmat psuje rynek pracy. Wprowadza sztuczną barierę wejścia na rynek pracy dla ludzi słabo wykształconych lub młodych bez doświadczenia. To oni są tymi którzy są tutaj najbardziej są pokrzywdzeni. Nie mają żadnych możliwości wyjścia z tej sytuacji. Tu nie trzeba być doktorem ekonomii. Czy tak ciężko wyobrazić sobie że pracodawcy może się opłacać zatrudnić kogoś na danym stanowisku za 1000zł ale już nie opłacać się za 1200zł? Czy tak ciężko wyobrazić sobie że ktoś może faktycznie chcieć pracować za mniej niż praca minimalna a mu się tego zabrania? W końcu jeśli rynek jakoś reguluje sobie 95% wszystkich płac to dlaczego miałby zawieść w przypadku 5% najniższych płac?
piątek, 10 grudnia 2010
PISior strikes back
Ostatnio mam pecha do tematycznych rozmów z PISiorem, które jednak stają się później źródłem nowego wpisu na blogu. Tym razem dziwnym trafem tematem były dociążone listy bo PISior właśnie odebrał rachunek od TP z blaszką. Ponieważ nie wiedział dlaczego dostaje ten zbędny kawałek metalu to starałem się to szybko wytłumaczyć. Liberalizacja rynku pocztowego następowała bardzo powoli i aktualnie jeszcze do 2013 Poczta Polska ma monopol na przesyłki do 50g – bierze za to 1,35zł. Prywatna konkurencja dostarczając listy ważące do 50g jest zmuszona pobierać za nie opłatę nie niższą niż 5,25zł. Firmy szybko więc wykombinowały że opłaca im się gołe przesyłki dać innej firmie która je dociąży blaszkami tak żeby ważyły ponad 50g i są w stanie wystawić za to cenę niższą niż 1,35zł! Generalnie bajeczka. Co na to PISior?
Wait for it...
„To jest marnowanie naszej polskiej stali, a w ogóle to powinno się im zabronić dociążania listów w ten sposób!”
Wiem że powinienem, ale po prostu nie miałem siły podjąć dalszej dyskusji po takiej odpowiedzi. Tego pacjenta już nie da się uratować. Jestem też przekonany że gdyby zrobić ankietę z pytaniem „Czy dociążanie listów blaszkami powinno być zabronione?” większość respondentów odpowiedziałoby: TAK. Nie może być inaczej bo większość ludzi nie ma pojęcia co jest prawdziwym źródłem problemu i chcą walczyć ze skutkiem, a nie z przyczyną. Boli palec? Uciąć dłoń.